1

Turniej Rycerski

Festyn Archeologiczny

 
Ekspozycja

 

Działo się w roku...

Plany na przyszłość...

 


LIW CASTLE
HISTORY AND NOWADAYS

Zamek w Liwie (i nie tylko) oczami i soczewkami Michała Kurca

 


www.mazovia.pl


Lustro Twardowskiego


W Węgrowie jest wspaniała bazylika poświęcona na kościół farny. Piękna sala (...) poświęcona na zakrystię zawiera zwierciadło godne uwagi (...) Jest to zwierciadło czarownika Twardowskiego" pisał w 1828 r. historyk Teodor Narbutt. Tak zwane Zwierciadło Twardowskiego jest prostokątną polerowaną płytą o wadze ok. 17, 8 kg i wymiarach 56 x 46,5 cm x 0,8 cm, wykonaną z kruchego stopu srebra, cynku, cyny i innych metali. Wokół jego krawędzi biegnie zatarty grawerunek o motywach roślinnych, pozwalający na datowanie lustra, które powstało prawdopodobnie w XVI w. w Niemczech. Lustro posiada ramę drewnianą z napisem "LVSERAT HOC SPECVLO MAGICAS TWARDOVIUS ARTES LVSUS AT ISTE DEI VERSVS IN OBSEQVIAM EST" (Zabawiał się tym lustrem Twardowski magiczne sztuki ukazując lecz na służbę Bożą obrócone to jest ).  Ramę z napisem dodali prawdopodobnie około 1711 r. księża bartolomici (komuniści), którzy objęli w tym czasie opiekę nad świątynią odbudowaną przez Carla Ceroniego na zlecenie wojewodę płockiego Jana Dobrogosta Krasińskiego herbu Ślepowron po zniszczeniach wojny północnej w 1703 r.
Lustro jest unikatem, podobnych obiektów zachowało się zaledwie kilka w całej Europie. Dlaczego znalazło się w zakrystii kościoła? Według jednej z legend Twardowski nawrócił się i uniknął potępienia wiecznego, co potwierdza napis z ramy zwierciadła: kiedy diabli wlekli go do piekła po porwaniu z karczmy (co się "Rzym" zwała) zaśpiewał kantyczkę do Matki Boskiej, jedną z tych, które układał w młodości jako pobożny student , nim zajął się czarami. Biesy, na dźwięk Jej imienia porzuciły mistrza na Księżycu, gdzie przebywa do tej pory i gdzie w swoim czasie podejmował ponoć amerykańskich astronautów ( o czym w następnym odcinku "Archiwum X").  Jan Dobrogost Krasiński ofiarował księżom komunistom lustro dziedziczone w rodzie Krasińskich od czasów biskupa krakowskiego, Franciszka Krasińskiego, protektora i przyjaciela najsławniejszego polskiego maga. Miało ono przypominać wiernym o niebezpieczeństwach wynikających z igrania z siłami nieczystymi. Stanowi też trofeum zdobyte w walce z Piekłem o dusze ludzkie.Trzy ciemne rysy - pęknięcia przecinają zmętniałą lustra powierzchnię. Łączy się z nimi wiele legend. Najstarsza sięga XVI w. Twardowski na życzenie króla Zygmunta Augusta wywołał za pomocą zwierciadła widmo Barbary Radziwiłłówny, młodo zmarłej małżonki królewskiej. Pomimo ostrzeżenia Twardowskiego, że próba zbliżenia się do zjawy przyniesie im obu nieszczęście, król ogarnięty nagłym wzruszeniem usiłował objąć Barbarę. W tym momencie duch zniknął, lustro zaś pękło, a  obaj uczestnicy seansu w niedługim czasie zmarli.
Inna, weselsza historia z dawnych czasów opowiada o próżnym proboszczu węgrowskim, który uwielbiał kontemplować swoje oblicze w lustrze do czasu, gdy nagle ukazała się wykrzywiona szyderczo twarz diabła, na co przerażony ksiądz rzucił weń pękiem kluczy i rozbił na zwierciadło na trzy  kawałki.
Zaklęte lustro emanuje ponoć siłą fatalną i lepiej nie przeglądać się w nim, bo licho nie śpi.  Przekonał się o tym Napoleon, kiedy przejeżdżając przez Węgrów podczas wyprawy na Moskwę zapragnął obejrzeć owo curiosum. Ujrzał w nim wówczas swoją przyszłość: klęskę armii oraz samotną śmierć na wyspie św. Heleny i upuścił z wrażenia lustro na posadzkę, tłukąc je na trzy części.
W czasie Powstania Styczniowego lustro przechowywane było podobno w majątku Ronikierów w Korytnicy. We dworze ukrywał się ranny powstaniec, który  bardzo obawiał się o swoje życie, myśl o więzieniu  śmierci  na szubienicy prześladowała go bezustannie. Aby go jakoś rozerwać hrabia pokazał mu lustro Twardowskiego. Powstaniec ujrzał w nim starca z długą siwa brodą, taką samą z jaką powrócił w 30 lat później po zsyłce na Sybir.
Szerokim echem odbiła się w prasie brukowej i sensacyjnych wydawnictwach końca XIX w. i lat późniejszych ( "Barbara Ubryk, czyli tajemnica klasztoru" itp. ) historia mieszkanki Węgrowa, Barbary Ubryk, która została uwięziona- zamurowana w z celi krakowskiego kościoła karmelitanek za jakieś przewinienia przeciw 6. przykazaniu. Ona również doświadczała fatalnej mocy Zwierciadła.  
Najnowszą historię niesamowitą związaną z naszym zwierciadłem przekazał mi pan Franciszek Rozwadowski, nieżyjący już niestety długoletni kościelny, gawędziarz i znawca tajemnic węgrowskiej bazyliki. A oto jego opowieść: " W 1980 r. gościłem w kościele grupę studentów historii sztuki, zwiedzających świątynię podczas objazdu naukowego po Podlasiu.  Rezolutna studentka, nie pytając nikogo, wspięła się na drabinę zostawioną w zakrystii przez odnawiających wnętrza malarzy i spojrzała z bliska w lustro. Jej twarz majaczącą w zamglonym odbiciu przecinały pionowe, ciemne smugi. Przejęta tym widokiem dziewczyna odjechała ogarnięta dziwnym niepokojem. Jak dowiedziałem się w kilka lat później od profesora - opiekuna grupy, który ponownie gościł w Węgrowie, studentka w stanie wojennym trafiła do więzienia za działalność opozycyjną. Ciemne smugi oznaczały więzienne kraty!"


2006 - 2014 © Muzeum Zbrojownia na Zamku w Liwie  Wszelkie prawa zastrzeżone  Nota prawna  Polityka prywatności