Po wybuchu powstania styczniowego garnizony rosyjskie z Węgrowa i Sokołowa Podlaskiego zostały ściągnięte do Siedlec. Sytuację tę wykorzystali dowódcy powstańczy: Jan Matliński ps. „Janko Sokół” i Władysław Jabłonowski ps. „Genueńczyk”. W nocy z 23 na 24 stycznia ich oddziały zajęły Węgrów. Wkrótce liczba powstańców wzrosła do 3500 ludzi, z których tylko ośmiuset posiadało broń palną – przeważnie dubeltówki myśliwskie. Reszta uzbrojona była w kosy, piki i okute drągi.

Władze rosyjskie w Warszawie obawiały się ataku na Siedlce lub Brześć i przerwania połączeń komunikacyjnych z ziemiami Cesarstwa. Pośpiesznie opracowano plan „zgniecenia buntu na Podlasiu w jednej bitwie” polegający na koncentrycznym ataku trzech oddziałów. Od północy i wchodu uderzyć miała na Węgrów grupa generała majora Mikołaja Krüdenera przewieziona koleją z Warszawy i maszerująca od Łochowa i Małkini w 2 kolumnach dowodzonych przez płk. Kriwonosowa i ppłk. Konstantego J. Bontempsa; łącznie 2500 ludzi i 6 dział. Od strony południowej wyruszył na Węgrów oddział płk. Georgija Papaafanasopuło z garnizonu siedleckiego. Liczył on ok. 1000 żołnierzy (2 kompanie piechoty, 3 szwadrony ułanów, 4 armaty). Oddział ten stoczył po drodze kilka potyczek z powstańcami (Mokobody – 31.01; Szaruty – 1.02, 2.02).

Rankiem 3 lutego Papaafanasopuło dotarł na przedpola Węgrowa. Rosjanie zajęli pozycje na wzgórzach wznoszących się nad miastem, skąd z armat ostrzelali zabudowania pociskami zapalającymi. Pożary stodół miejskich wznieciły panikę opanowaną szybko przez Matlińskiego, który, po krótkiej walce na rogatkach, wobec widocznej przewagi Moskali, zarządził odwrót z miasta w zwartym szyku. Kiedy ariergardę powstańców zatrzymał atak rosyjskiej jazdy, do ataku poszło 400 kosynierów. Prowadzone z niezwykłą brawurą natarcie zmiotło z pola szwadron ułanów i zagroziło strzelającym kartaczami armatom. Kosynierzy doszli aż do stanowisk baterii, lecz zostali wzięci w kleszcze przez dwukrotnie liczniejsze siły wroga. Na polu bitwy pozostało ok. 70 poległych powstańców, straty Rosjan nie są znane. Bohaterstwo kosynierów ocaliło główne siły powstańcze, które wycofały się na Siemiatycze, „czemu Papaafanasopuło w ogóle nie przeszkadzał” (Geskiet) – pułkownik, skonfundowany gwałtownością szturmu na armaty, poprzestał na ostrzale miasta z dystansu, zanim w końcu ostrożnie wszedł do Węgrowa. Fiasko planu zniszczenia zgrupowania węgrowskiego wynikło także z kiepskiej koordynacji działań Rosjan: Bontemps dołączył do Papaafanasopuło już po wygaśnięciu walk, Kriwonosow w ogóle do Węgrowa nie dotarł.

Bitwa zyskała sławę nie tylko w Polsce, ale również w prasie europejskiej. Poeta francuski August Barbier poświęcił jej długi poemat „Atak pod Węgrowem”, w którym porównał ofiarnych kosynierów do Spartan walczących pod Termopilami. Porównanie to zjednało sympatię dla sprawy powstania wśród społeczeństw krajów Europy Zachodniej. Po raz pierwszy użyto określenia „Polskie Termopile” stosowane poźniej dla określenia szcegółnie heroiczych bojów z udziałem Polaków.

 

 

 

Muzeum Zbrojownia na Zamku w Liwie jest samorządową instytucją kultury której organizatorem jest Samorząd Województwa Mazowieckiego